Blog > Komentarze do wpisu

Panienka z siódmego okienka

Wyobraźcie sobie, że jako małe, ale już świadome dzieci zostajecie wywiezieni do obcego kulturowo i geograficznie miejsca. Na początku wszystko jest inne, nowe, trudne i przerażające, ale po jakimś czasie (krótkim, wszak dziećmi jesteście) zaczynacie się odnajdywać w sytuacji; łykacie trochę języka, zaczynają do was przemawiać fragmenty nowej rzeczywistości, początkowo głupie rzeczy robią się całkiem normalne. Innymi słowy, adaptujecie się i nowe miejsce relatywnie szybko staje się domem.

A teraz wyobraźcie sobie, że wywożą was w kwiecie wieku. Wyrywają z korzeniami z kraju A i rzucają beztrosko do kraju B, nie troszcząc się o to, jak i czy sobie tam zakiełkujecie. Albo jeszcze inaczej: może nawet samiście chcieli się znaleźć w kraju B, tylko że teraz się nie umiecie w nim znaleźć (hehehe, see what I did here?). Język już nie taki giętki, żeby dziwne dźwięki sobie przyswoić, żarcie jakieś siakieś, przez ulicę się przejść nie da, bo albo nie wiadomo, w którą stronę patrzeć, albo kierowca i tak ma zawsze pierwszeństwo, które niestrudzenie egzekwuje, przejeżdżając ci po palcach. To musi być frustrujące i wzbudzające agresję. Wyobrażacie sobie?

Jak se ktoś pomyślał, że to wstęp do analizy zróżnicowania asymilacji imigrantów ze względu na uwarunkowania wiekowe, to się machnął.  Tak się czuję ja, nieporadna osoba, która po wielu latach pracy na Windows najpierw Me, a potem XP (czyli Me po liftingu, ale bez jakichś fundamentalnych zmian), zlądowała z nowym laptokiem i Windowsem 7. Którego za ch.. nie potrafię rozgryźć, udomowić i przyswoić. Zabiera mi to całą radość z zakupu sprzętu, na który ciułałam dwa lata. Nie podoba mi się ta Siódemka i już. I argument, że jest o niebo lepsza od Visty mi kompletnie zwisa, bo dla mnie i 7, i Vista to ten sam niezrozumiały syf.

Wkurwia mnie, że muszę się uczyć obsługi komputera od nowa, a chciałam już, z marszu, lecieć dalej z robotą. A tu ch.., trzeba se będzie zarezerwować kilka tygodni na obczajenie wszystkich kitów z siódmych okien. Na szczęście nie zaczynam od zera; niebywałą ulgą napełnia mnie fakt, że w poprzednich oknach poznałam większość klawiaturowych komend w wordzie, i se mogę ctrl+b albo ctlr+i zrobić bezmyszkowo, bo się zupełnie na tym nowym interfejsie nie umiem wyznać.

Bo miałam plan taki ambitny, że se bloga założę już na nowych e-śmieciach. I albo się teraz będę męczyć z Siódemką, albo pisać na starym laptoku, który lat ma trzy i chodzi jak burza: najpierw dźwięk, potem obraz, a potem szum wiatru (z wiatraczka). Cóż, miało być tak pięknie, a wpisy zaczynam od WW (Wielkiego Wkurwa) jak nie przymierzając, tfu!, Kominek. Oby dalej poszło lepiej. Czego sobie i Państwu życzę.

wtorek, 08 czerwca 2010, myopic_as_mole

Polecane wpisy

Komentarze
2010/06/10 19:29:50
Dziołcha. Ależ się naczekałam na Ciebie. Generalnie to czekam w życiu na Ciebie, S. i podróże ;-)
Na Windowsa nie narzekaj, tylko produkuj świeżutki kontent regularnie, skoro masz teraz komputerową rakietę. To zobowiązuje!
-
2010/06/10 20:40:53
Jaa...! Pierwszy wpis i od razu komentarz! Dzięęęęki!
No, czekaj, czekaj, mam już parę pomysłów na to, co dalej.
A u Ciebie czego blog-posucha, Migotko?
-
2010/06/10 21:07:03
No ja też dziś przeżyłem te bolesną emigrację, ale bolesna okazała się być tylko przez pierwsze czterdzieści minut. Potem krok po kroku odkopałem wszystkie opcje, które pozwalają na upodobnienie przeźroczysto-pływającego systemu w stary dobry win 95. Życzę więc zrozumienia systemu albo przynajmniej przekształcenia go w stare kanciaste okienka.
-
2010/06/10 22:24:00
Dziękuję za życzenia, drogi faniewindowsa95, przydadzą się. Na razie trzeci dzień się użeram, bez szczególnych sukcesów, ale i bez spektakularnych porażek. Problem z tym nowym windowsem jest taki - jak mi się wydaje - że jest wybitnie nieintuicyjny i rzeczywiście trzeba go się nauczyć od nowa, niestety...