Blog > Komentarze do wpisu

Strzępki zawieruchy

W zeszłym roku w styczniu, jeśli łaskawy czytelnik pamięta, napisałam notkę o barańczakowaniu Szymborskiej  i o tym, że lubię, ale nie całą. Wówczas skupiłam się na nielubieniu, dziś (spóźnione, ale szczere) skupienie na lubieniu.

Kolejność bez znaczenia. Powiedzmy, alfabetyczna (prawie).

1) Za altruitki:

Oszczędzając wstydu damie

lepiej cicho siedź, ty chamie.

2) Za „Cebulę”:

Cebula, to ja rozumiem:

Najnadobniejszy brzuch świata.

Sam się aureolami

Na własną chwałę oplata.

3) Za podsłuchańce:

Władkowie? Byli, byli, a jakże. Nie dość, że ich zaprosiłam, to jeszcze przyszli.

4) Za „Trzy słowa najdziwniejsze” i „Wszystko”;

5) Za „Wieczór autorski”:

Nie być bokserem, być poetą,

mieć wyrok skazujący na ciężkie norwidy,

z braku muskulatury demonstrować światu

przyszłą lekturę szkolną — w najszczęśliwszym razie —

O Muzo. O Pegazie,

aniele koński.

6) Za bycie dowodem na to, że jak ktoś całe życie się uśmiecha, to na starość zmarszczki mu ten uśmiech utrwalają.

sobota, 04 lutego 2012, myopic_as_mole